Mityczne stworzenie, którego nikt nie widział, a które, według legendy, może chcieć cię zjeść – tak opisuje się Yeti lub pracę… windykatorów. Nieliczne przypadki nadużyć lub błędów często nagłaśnia się medialnie, a o codziennej, rzetelnej i skrupulatnej pracy specjalistów do spraw zarządzania wierzytelnościami informuje się zdecydowanie rzadziej. Warto jednak pamiętać o tym, że dobry windykator to nie Yeti – można go spotkać, porozmawiać i wspólnie znaleźć rozwiązanie dla sytuacji, w której się znaleźliśmy

Nie trzeba się go bać

Na widok Yeti prawdopodobnie każdy uciekałby jak najszybciej. Podobnie reaguje także część osób, do których zadzwoni windykator. W tym przypadku nie ma to jednak większego uzasadnienia. Skoro ktoś kontaktuje się z nami w sprawie zaległości finansowej, wyjścia są trzy.

  • Po pierwsze, jest szansa na to, że długu po prostu nie mamy, a wówczas nie mamy się także czego obawiać. Kontakt może wynikać np. z konieczności otrzymania potwierdzających to dokumentów lub potrzeby wyjaśnienia sprawy.
  • Po drugie, możemy mieć  zaległość finansową, o której nie wiedzieliśmy. Takie sytuacje zdarzają się często, np. wtedy, gdy podczas przeprowadzki zmieniamy adres, a do poprzedniego mieszkania nadal przychodzą faktury. Wystarczy czasem jeden nieopłacony dokument, by utworzyła się zaległość. Wówczas windykator uświadomi nas o tym, pozwoli dotrzeć do sedna sprawy, przedstawi odpowiednie dokumenty oraz zaproponuje rozwiązanie.

To dowód na to, że warto rozmawiać. Trzeci wariant jest taki, że mamy dług i jesteśmy go świadomi. Wówczas warto pamiętać o tym, że windykator jest po naszej stronie. Obu stronom zależy, by zadłużenie uregulować. Wspólny cel jest podstawą do rozmowy o sposobach jego osiągnięcia.

Nie chce cię odstraszyć

Yeti ceni sobie spokój, dlatego żyje w wysokich górach. Na widok turysty „w swoich progach” może więc reagować gwałtownie. Co innego windykator – on nie chce nikogo od siebie odstraszać, bo zależy mu na dobrym kontakcie z osobą, która chce spłacić swoje zobowiązania.

Andrzej Roter, prezes KPFPrzy pierwszym kontakcie między windykatorem a dłużnikiem często zachodzi obustronna nieufność, która jest zrozumiała. Dwie osoby muszą mieć przecież stuprocentową pewność co do swoich kompetencji i decyzyjności. Dlatego tak ważne jest przestrzeganie Zasad Dobrych Praktyk, które opracowały firmy zrzeszone w Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. To dokument, który wskazuje m.in. sposób, w jaki należy rozmawiać z osobą posiadającą zaległości finansowe – przekonuje Andrzej Roter, prezes KPF. – Rozmowy należy prowadzić w sposób uprzejmy i kulturalny, zapewniający zachowanie tajemnicy i nieujawnianie osobom trzecim informacji o zobowiązaniach oraz danych osobowych dłużnika. Windykatorzy powinni na początku rozmowy przedstawić się nazwiskiem, nazwą przedsiębiorstwa oraz wskazać wierzyciela i wystawcę rachunku. Wykluczone są wszelkiego rodzaju próby zastraszania czy wymuszania czegokolwiek. Warto też wiedzieć, że nieprawidłowe zachowania windykatorów można zgłosić do Komisji Etyki KPF.

Pamiętajmy, że – z pozoru niestosowne – pytania o obecne zarobki czy sytuację rodzinną nie powinny być odbierane w sposób negatywny. Windykatorowi zależy na tym, by jak najlepiej nas poznać – może to pomóc w opracowaniu korzystnego dla wszystkich sposobu spłaty zaległości finansowej. Wszystko powinno jednak odbywać się z zachowaniem kultury osobistej, uprzejmości i poszanowania praw obu stron do prywatności.

Nadchodzi spodziewanie

Jak się domyślamy, spotkanie Yeti podczas górskiej wycieczki może być zaskoczeniem. W przypadku specjalisty ds. zarządzania wierzytelnościami – kontakt jest spodziewany i ma określone ramy. Dobra praktyka stanowi, że przed kontaktem telefonicznym ze strony windykatora powinien nastąpić kontakt listowny, w którym dłużnik otrzyma rzetelne i szczegółowe informacje na temat swoich zaległości, by mógł je samodzielnie zweryfikować lub sprawdzić. Sposób komunikacji jest dostosowany do potrzeb osoby posiadającej zaległość finansową. Warto pamiętać, że z windykatorem można skontaktować się samemu, korzystając z danych do kontaktu, podanych w korespondencji od firmy. A nawet jeżeli osoba posiadająca zaległości finansowe się na to nie zdecyduje, może mieć pewność, że ewentualny telefon zadzwoni o określonej porze. Kodeks dobrych praktyk KPF wyraźnie zaznacza, że telefony powinno się wykonywać w dni powszednie w godzinach, które nie będą uciążliwe dla dłużnika, między 6.00 a 22.00.

Potrafi rozmawiać i chce rozmawiać

Choć spotkanie Yeti już na starcie wydaje się prawie niemożliwe, spokojną rozmowę z legendarnym stworzeniem trudno sobie nawet wyobrazić. W przypadku windykatora jest zupełnie inaczej. Warto mieć jednak na uwadze, że prawdziwy dialog między windykatorem a osobą, która ma zaległość finansową, powinien opierać się na partnerskich zasadach, w których obie strony darzą się szacunkiem i dążą do jednego celu, czyli porozumienia. Dobry windykator bierze pod uwagę wszystkie rozsądne propozycje dłużnika w sprawie spłaty zobowiązań. Powód jest bardzo pragmatyczny. Obu stronom zależy na tym, by dług został wyzerowany. Specjalista do spraw zarządzania wierzytelnościami powinien wykazać się empatią w stosunku do sytuacji materialnej, zawodowej i rodzinnej dłużnika i zaproponować najkorzystniejsze rozwiązanie na wyjście z zadłużenia.

Chroni, nie atakuje

Kontakt ze specjalistą ds. zarządzania wierzytelnościami to naturalny etap procesu spłaty zadłużenia. Dlatego nie należy się go obawiać. Wręcz przeciwnie. Windykator w pewnym sensie chroni dłużnika i daje mu możliwość decydowania o własnym losie. Pokazanie prawdziwego obrazu windykacji jest celem kampanii KPF o nazwie „Windykacja? Jasna sprawa!”.

Według raportu „Moralność finansowa Polaków” 95% badanych uważa, że długi trzeba spłacać. I właśnie w tym praca windykatora wydatnie pomaga. Dzięki kontaktowi z firmami zarządzającymi wierzytelnościami można uzyskać lepsze warunki spłaty niż te zaproponowane później przez sąd lub egzekwowane przez komornika. To od osoby zadłużonej w największym stopniu zależy, jakie wynegocjuje warunki – dodaje Andrzej Roter.

Wydaje się, że w tym punkcie każdy czytelnik zdaje już sobie sprawę, że windykatora nie trzeba się obawiać. Z pewnością nie jest to mityczna legendarna, nieprzystępna istota, a raczej – nasz sojusznik i linia obrony przed bardziej inwazyjnymi sposobami spłaty zadłużenia. Co do Yeti – choć nie wykluczamy, że i on jest przyjacielski –  nadal zalecamy ostrożność przy bliższym poznaniu.

Chcesz wiedzieć więcej? Napisz do nas!

Poleć artykuł